Naprawdę nie warto marzyć

To nie jest świat dla marzycieli

Nie wychylaj się, bo będzie Cię za bardzo widać. A jak będzie Cię za bardzo widać, to może Cię ktoś zobaczyć. I może się stać COŚ – najpewniej – niemiłego. Bo przecież miłe rzeczy rzadko się w życiu zdarzają. Albo są przeznaczone tylko wybrańcom losu.
Podobnie jak pieniądze. Przecież już po szkole średniej staje się jasne, że tylko kilkoro z Twojego rocznika ustawi się w życiu. I to ci sami, co mają dzianych rodziców. A Ty… no cóż, Tobie co najwyżej babcia podaruje w testamencie mieszkanie własnościowe.

Life is brutal and full of zasadzkas

No więc nie wychodź przed szereg, bo na co Ci to? No na co? Jeszcze będziesz mieć problemy z tego, że Ci się świata zachciewa. I „życia po swojemu”. Że jakieś dziwne hobby sobie wymyślasz i czas na nie marnujesz. Z hobby jeszcze nikt rodziny nie wyżywił!

Może gdzieś tam w środku czujesz, że nie pasujesz to schematu: szkoła – studia – staż – praca – samochód – ślub – dzieciak – kredyt – budowa domu – uroczy piesek – praca – sklep – praca – sklep – praca – emerytura – apteka – lekarz – apteka – lekarz – szpital…
Coś Ci w sercu podpowiada, że zbyt wielu znasz ludzi nieszczęśliwych i uwiezionych na tej życiowej ścieżce. Ale od nich tego nie usłyszysz. Bo nie mają pojęcia, że da się inaczej. Że w którymś momencie mogli skręcić na skrzyżowaniu, zamiast iść prosto za innymi.

Kiedyś ludzie tak nie wydziwiali, a teraz to się im w głowach poprzewracało

I znów słyszysz: Po co tak wymyślać? Po co komplikujesz? Nie jest dobrze tak, jak jest?
Masz pracę? Doceniaj, że jakaś w ogóle jest, najlepiej pilnuj stołka do emerytury! Daj sobie spokój ze swoim biznesem – wiesz, ile to kłopotów?
Masz chłopaka? Dbaj o niego i bądź miła. I już tak nie narzekaj na niego, przecież nie ma ideałów, pogódź się z tym. A w ogóle to myśleliście już o ślubie?
Masz zawód? A po co Ci jeszcze te kursy i książki, przecież to kasę i czas zabiera! Nie lepiej robić to, co już umiesz, zamiast się tak bawić i szukać celu? Pieniędzy dużych pewnie z tego nie będzie.

I tak się uczysz od małego nie wychylać. Nie oczekiwać ZBYT DUŻO. Bo a nuż coś nie wyjdzie? Ryzyko jest tylko dla hazardzistów. I możesz wtopić, a wtedy to już będzie wstyd przed ludźmi i koniec świata.
Po jakimś czasie, nawet jeśli nie słyszysz tych słów od innych, słyszysz je w swojej głowie. Gadają do Ciebie za każdym razem, gdy zachce Ci się coś więcej od życia. Gdy zechcesz skręcić w inną stronę niż reszta tłumu. Gdy serce zabije mocniej.

Piszę o sercu, bo najprościej mi mówić, że to w nim jest wypisany Twój indywidualny sens życia. Albo pasja. Albo cel, który przyniesie Ci spełnienie. Możesz nazywać to, jak chcesz, ale chyba wiesz, o co chodzi. Pamiętasz jeszcze o swoim sercu? Pamiętasz jeszcze to uczucie tęsknoty, fascynacji, podniecenia?
To takie coś, co pewnie działo się przez większość dzieciństwa. Frajda z robienia czegoś, frajda z oczekiwania na coś – bez zastanawiania, czy to dobre, czy opłacalne, czy wypada. Jak klejenie samolotu z pudełek po herbacie. Jak zbieranie karteczek z kolorowych notesików.

Jesteś tylko kolejną cegłą w murze

A potem przyszła dorosłość… Niekoniecznie z 18. urodzinami. U mnie na przykład dużo wcześniej. Dużo ZA WCZEŚNIE. I postawiłam na poczucie bezpieczeństwa w życiu. Złudne – jak zrozumiałam niedawno. Wypełniałam więc wolę i oczekiwania rożnych ludzi w moim życiu. Nie wychylałam się.
Jak liceum, to najlepsze w mieście. Po maturze – koniecznie studia. Jak jedne się nie udały, to trzeba naprawić błąd i wybrać inne. Nawet jak te inne studia okazały się nie za bardzo, to przecież trzeba skończyć, co się zaczęło. Po latach nauki kiepsko płatna praca, ale raczej nie stać mnie na lepszą. Z moim wykształceniem lepiej taka, niż żadna. Związek z drugą osobą – to co, że toksyczny? Ale przynajmniej jest się do kogo przytulić.
Marzenie o własnym domu w górach – może za 20 lat, jak już zrobię to, i tamto, i wygram w totolotka, i poślubię milionera, i obrabuję bank… Lepiej się zadowolić weekendowymi wycieczkami w Beskidy.

Po co ryzykować, skoro dobrze jest, jak jest

Ten głos, co Ci każe wciąż odkładać marzenia, bo wciąż za mało na koncie – dokładnie ten sam powie Ci też, gdy już uzbierasz jakąś sumkę, że lepiej, żeby sobie tam została. Bo grunt to bezpieczeństwo w życiu. Bo nie wiadomo, co czyha za rogiem: czy się auto popsuje, czy małżonek zostawi z dziećmi i kredytem, czy choroba się zjawi. Bo przecież statystycznie rzecz ujmując – któryś z życiowych huraganów MUSI Ci się przydarzyć. Licho nie śpi. Więc ostrożnie, ostrożnie, nie wychylaj się…

Poklepię Cię więc serdecznie po plecach i powiem: Masz rację! Nie oczekuj zbyt wiele od życia, a jeśli już – to tylko przykrych niespodzianek. Zaszalej może od czasu do czasu urlopem w Turcji, którym pochwalisz się znajomym, a potem wróć do swojego statystycznego, bezpiecznego życia i… czekaj na śmierć.
Ona jedna zdarzy się NA PEWNO.

8 komentarzy

  1. Droga Królowo, sama nie wiem co przez Ciebie przemawia: sarkazm? Być może? A może żal, wyrzuty sumienia i próba usprawiedliwienia życia „po swojemu”??
    Muszę jednak pochwalić Twoje pióro: czyta się lekko, przyjemnie choć temat trudny.

    1. Karolko,być może te słowa stały Ci się bliskie, bo to historia wielu z nas. Im bardziej „drażni”, tym bardziej warto przywrócić głos swojemu sercu – tak czuję.
      Masz coś takiego, z czym chciałabyś się „wychylić”?

  2. Jesteś Królowo przykładem na to, że marzenia się spełniają. Fantastycznym dla mnie przykładem, bo śmiałam wątpić w ich spełnienie. Warto marzyć. Na razie marze o powrocie do kraju i odnowieniu mieszkania w rodzinnej kamienicy. PS czemu Turcja akurat? Byłam i się pochwaliłam. Personal promotion na fb czasem bierze górę muszę przyznać.

  3. Powinnam była napisać po wieczornej kąpieli, bo to wtedy, przychodzą do głowy najciekawsze myśli i nowe rozwiązania. Moje największe marzenie o rodzinie właśnie spełnia się. Kiedy 16 lat temu trafiłam do angielskiej rodziny a dwa lata później do innej, gdzie zajmowałam się trójka dzieci pomyślałam, że model 2 plus 3 z dwoma chłopcami na czele jest idealny. Marzyłam przez lat naście o mężczyźnie, z którym taka rodzinę zbuduje. Aktualnie drugi chłopiec jest w drodze wiec marzenie spełnione w 66 procentach a mężczyzna przed trzecim na razie się nie broni. Nie bójmy się marzyć. Czy można coś stracić marzac?

    1. Czy można coś stracić marząc? Świetny temat na kolejny wpis Moniu 🙂 Wspaniale, jeśli nasze marzenie współgra z pragnieniami najbliższej osoby, co jednak, gdyby tak nie było? Co wtedy będzie ważniejsze – marzenie czy drugi człowiek?…To bliskie i dylematy. A Turcja – jedna z najpopularniejszych destynacji, możesz w to miejsce wstawić też Dubaj 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *