Jak nie wyrzuciłam zegara, czyli sekretne życie rzeczy

Tik-tak-tik-tak

Słyszę bardzo wyraźnie ruch wskazówek ściennego zegara. Siedzę w moim fotelu. Jednym z niewielu mebli, których jeszcze nie spakowaliśmy.

Tik-tak-tik-tak

Chciałam Ci coś napisać z samego centrum wydarzeń. 7 dni do przeprowadzki, 7 dni do zaplanowanej i starannie (?) przygotowanej rewolucji.
7 dni do zamieszkania w Królestwie na dobre. I na złe. Bo nie oszukujemy się, że będzie wyłącznie różowo. Za to na pewno będzie cynamonowo!

Pakujemy się już dobre kilka tygodni (no dobrze, większość zadań spoczywa na silnych barkach Króla) i codziennie doświadczamy stanu pt. „Tyle jeszcze zostało do zrobienia”… Materializmu też doświadczamy. W nadmiarze.

Klęska urodzaju

Jeśli kiedykolwiek myślałaś o sobie, że nie jesteś chomikiem, ani klamociarą – powinnaś się koniecznie przeprowadzić! Przeprowadzka prawdę Ci powie. Oczywiście nie chodzi o samą zmianę adresu, a o konieczność ogarnięcia dobytku swego zgromadzonego.

U nas właśnie okazało się, że my – tacy niby oszczędni, tacy niby wybredni w wybieraniu rzeczy potrzebnych do życia – jednak te „kilka razy” się zapomnieliśmy. I nasz minimalizm w tych momentach zaspał, albo był akurat na kawie u przyjaciela Zerołejsta.

Tik-tak-tik-tak. Przeprowadzka was wyzwoli!

Oczywiście nie wyrzuciliśmy w euforii wszystkich naszych rzeczy. Korzystając z zalet dużego miasta sprzedaliśmy wartościowsze przedmioty, resztę podaliśmy dalej lub w ostateczności… wysłaliśmy na miejskie wysypisko. Od kilku dni patrzymy na nagość ścian i pustą przestrzeni. Dociera do nas, że tak mogłoby być nam lepiej. CHCEMY MNIEJ!

Bo nadmiar jednak nas przytłacza. Oczywiście trudno redukować przedmioty takim sentymentalnym typom, jak ja i Król, którzy od 6 lat trzymają w słoiczku piasek wysypany z rurki parawanu, będącego z nami na przecudownym nadbaltyckim urlopie. Niełatwo tak po prostu wysypać i nie myśleć, że pozbawiamy się jakichś wspomnień, skojarzeń. Ale czy na pewno?

Tik-tak-tik-tak…

Siedzę na fotelu, który jest starszy ode mnie. Odkupiliśmy go od studentki, która musiała oczyścić z przedmiotów opuszczane mieszkanie. Zupełnie, jak my teraz. Nie potrzebowała już w swoim życiu fotela.
Ja z kolei chciałam mieć królewskie siedzisko od dawna. Potrzebowałam go. Marzyłam o nim. Król w kilka dni nadał mu nowy wygląd. I polubiliśmy go. Adorujemy nawet. Razem z nami przeprowadzi się do Królestwa i będzie nam towarzyszył w dolach i niedolach. A może… my jemu?

Zaczęłam się zastanawiać. Pod wpływem przeprowadzki i lektury ostatniej książki Mariusza Szczygła „Nie ma”:

Czy to ja tworzę historię przedmiotu, który posiadam?
Czy to może ten przedmiot pisze moją historię?
Czy to on jest epizodem dla mnie, dodatkiem do codzienności, czy może ja jestem ruchomym elementem w jego historii?
Kto kogo bardziej potrzebuje, by istnieć?
Ja – fotela? Czy fotel – mnie?

Które z nas poradzi sobie lepiej bez drugiego?

Czy nadajemy zbyt wielką wartość rzeczom materialnym, czy wręcz przeciwnie – za mało je szanujemy?

Pewnie to nikomu niepotrzebne refleksje. A może to jakiś sposób, żeby przyjrzeć się każdej rzeczy, która mnie otacza. Lub – którą ja się otoczyłam. Spojrzeć z uwagą i zastanowić, jak rolę odgrywamy nawzajem w swoich istnieniach. Czy naprawdę tego czy tamtego potrzebuję, i dlaczego. Co mi się stanie, jeśli tak rzecz zniknie z mojego obszaru wpływów. Co stanie się tej rzeczy, gdy ją usunę.

Tik-tak-tik-tak

Mnie i Królowi daleko jeszcze do minimalizmu. Idea jest nam bardzo bliska i praktykujemy dość często, jednakowoż zamiłowanie dla pięknych, estetycznych rzeczy potrafi nam ją przesłonić.
Tymczasem nic nie jest w stanie przesłonić nam…. wieloryba. A właściwie wiadomości o martwym wielorybie, w którym znaleziono 40 kilogramów plastikowych śmieci… Nie potrafimy i nie chcemy być obojętni.


Nie, to nie miał być wpis apelujący do Ciebie o większą rozwagę przy zakupach. Nie chcemy zaglądać do Twojego sumienia i wytykać grzechów. Te dylematy są tam po prostu bardzo bliskie.

Tik-Tak-Tik-TAK… – mówi zegar

Chcę zacząć dostrzegać i doceniać każdą rzecz, którą już mam. Dać jej uwagę, dotknąć, obejrzeć z bliska. Wtedy powinno być łatwiej poskromić chęć posiadania kolejnych. Czy to sensowny pomysł?
A ten zegar na ścianie – to taki zwyczajny jest… Najtańszy z Ikei. Myślałam, że go wyrzucimy za kilka dni. Jednak kiedy go tak słucham, i słucham…

Z serca pozdrawiamy!


2 komentarze

  1. Kochani,

    Wspaniałe momenty przed Wami! Pokowanie, przeprowadzka, to muszą być tylko zmiany na lepsze !

    Mam nadzieję uda sie Was odwiedzić jak tylko się zadomowicie! (bardzo minimalistyczne półeczki juz nie mogą sie Was doczekać) 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *